Prawda czy Fałsz? Pogromcy psich mitów. #1

Prawda czy Fałsz? Pogromcy psich mitów. #1

 Spacerowi eksperci.


  Byłem ostatnio z Tatą na spacerze, spotkaliśmy napaloną Panią ze strasznie rozmownym owczarkiem... to znaczy na odwrót. Mniejsza z tym, bo i tak nie o to chodzi.  Ja stałem spokojnie, odsunąłem się na bok, bo nie za bardzo lubię takie psy,  a owczarek gdyby tylko miał skrzydła i rakietę w dupie, to wyrwałby swojej Pani ramię.

- a ten pies (mówi o mnie) to taki starszy już? (mam 4 latka) - ciekawi się Pani X.

- nie, tylko trochę posiwiał na pysku, ale tak się zdarza czasem u bulowatych - odpowiada     Tato.

- a nie pojawił się w domu jakiś nowy pies? - pyta ponownie Pani od owczarka - bo wie Pan,  ja to mam sąsiada, który miał psa i jak się pojawił nowy to tamten mu zdziadział i posiwiał  na pysku... - ciągnie miła Pani - więc tamten poszedł w odstawkę i już było lepiej.

- no wie Pani, u nas pojawił się nowy pies, ale to jakoś nie wpłynęło na psychikę starszego,  on po prostu nie lubi się bawić z nachalnymi psami, więc odpuszcza, a zaczął siwieć już  wcześniej - wyjaśnia Tato.

- ach, no ale to może przez tego psa, mówię Panu, czasem tak jest, że one siwieją i  dziadzieją... - idzie w zaparte Owczarkowa.

- taaaak... my musimy już iść, co nie? - Tato zwraca się do mnie. - Do widzenia! - żegnamy  się, odwracamy ogony i idziemy dalej... 

...byle dalej od Pani "Mojemu Sąsiadowi Zdziadział Pies i Posiwiał, bo Przyszedł Nowy, więc Nowego Musieli Oddać". Uffff. Byle dalej od spacerowych ekspertów.

 Mity i psach powtarzane są z pokolenia na pokolenia przez wioskowych szamanów, panie w kioskach czy spacerowych ekspertów. Od wieków robią krzywdę psom. Na szczęście coraz częściej się o nich pisze. Tylko szkoda, że tak mało osób czyta. Czy mają ziarenko prawdy w sobie, tak jak każda legenda?

 

#1. Czarne podniebienie to cecha złego psa


   Rasiści!^^ Brak danych naukowych, nie ma żadnych statystyk, to po prostu jakiś zabobon. I co? Podobno jedną z cech człowieka świadczącą o wyższości nad innymi gatunkami, to zdolność do myślenia abstrakcyjnego, wyobraźnia. Ha! Jakbyście ją wykorzystywali w bardziej kreatywny sposób świat byłby o wiele lepszy. 

Moja starsza siostra (przyszywana) ma czarne podniebienie. A jeśli sobie wyobrazicie najbardziej agresywnego psa - to ona jest jego zupełnym przeciwieństwem. Czarne podniebienie to cecha psów o dobrej pigmentacji. Agresja psa nie jest skorelowana z kolorem jego podniebienia, to jakieś wioskowe przesądy.

Psy o różowym podniebieniu też potrafią być agresywne. Tato mówił, że był taki gość o nazwisku Lambroso - jeden z pionierów nowożytnej kryminologii. Ów twierdził, że przestępczość jest dziedziczna, a "urodzonego przestępcę" można poznać po defektach fizycznych m.in. w budowie czaszki. Facet przyczynił się co prawda do rozwoju nauki o przestępstwie, ale jego naukowa teoria dawno została już obalona. Tak jak powinien być obalony mit o agresji psów z czarnym podniebieniem.

Werdykt: mit obalony!

 

#2. Agresja jedzeniowa psów ze schroniska zostaje na zawsze.


   Ktoś z Was mówił, że takiej agresji nie da się oduczyć. Raczej nie spotkałem się z takim podejściem. Każdy, kto zna się na zachowaniu zwierząt mówi, że nie ma takiej rzeczy, której nie da się psa nauczyć/oduczyć. Wszystko zależy od odpowiedniego podejścia i ilości czasu poświęcanej na dobrze dobrany trening.

Warto skontaktować się ze specjalistą. Oczywiście jeśli traficie na behawiorystę, który nic na to nie poradzi, nie zrażajcie się i szukajcie kolejnego. Przecież jak jeden lekarz powiesi na Was koty, to drugi powie, że nie trzeba amputować Wam ręki - wystarczy operacja.

Wiele psów wziętych ze schroniska jest po różnych przejściach, zarówno przed jak i w trakcie pobytu w schronisku. Może się zdarzyć, że będą niespokojne podczas karmienia i  będą bronić swoich zasobów, ale to jeszcze nie powód by popularyzować twierdzenie, że to zostanie już na zawsze.

Werdykt: nie KAŻDY pies ze schroniska pozostaje agresywny na zawsze. Wiele psów schroniskowych może mieć problemy przy karmieniu, ale w większości przypadków można je wyciszyć.

 

#3. Wyżeł - kotożerca.


   Czy psy myśliwiskie to urodzeni kotożercy? Często niesprawiedliwie ocenia się w ten sposób łyżwy... znaczy wyżły. Oczywiście istnieją niektóre rasy psów, które mają większe predyspozycje do takich zachowań, ale to nie znaczy, że jak masz w domu tego typu psa, to nie możesz mieć kota.

Agresja gończa lub łowcza u psów to normalne, instynktowne zachowanie, które może zostać wyciszone w odpowiednim procesie socjalizacji i zapoznawania psa z otaczającym go światem. Połączone z odpowiednim treningiem może psa oduczyć agresji wobec kotów i innych zwierząt np. koni, choć to bardzo złożony proces. Każdy pies ma inny charakter.

Prawdą jest, że każdy pies może być agresywny w stosunku do kotów, ale prawdą jest również, że nie każdy pies musi być agresywny w stosunku do kotów. Podejrzewam, że jest wiele osób, które mają wyżła nie pasującego do generalizujących go opisów. Wiele zależy od charakteru, jeszcze więcej od konsekwencji i nastawienia opiekuna.

Sam czasem lubię sobie pogonić kota, ale robię to tylko kiedy kot ucieka. Jednak w moim przypadku to tylko zabawa, szkoda, że kot tego nie rozumie^^. Jeżeli nie umiesz sobie poradzić, najlepiej idź do jakiegoś psiego trenera. Wystarczy jedna lekcja, potem możesz już sam robić to, co zalecił Ci specjalista. Wielu rzeczy da się oduczyć - to zależy od chęci, determinacji i systematyczności. Zacznij od tego - fajny artykuł o tym jak pogodzić psa i kota - niezależnie od rasy.

Werdykt: to prawda, że niektóre psy mają predyspozycje do gonienia zwierzyny, ale to jeszcze nie powód to wrzucania wszystkich do tego samego worka. Nietrudno sobie wyobrazić, że zwierzaki koegzystują w domu, ale kiedy kot zacznie przechadzać się po ogrodzie może sprowokować psa do pogoni, a czasem i "polowania". Taki instynkt potrafi być bardzo silny i trudno nad nim zapanować.

 

#4. W mieście to tylko małe pieski kanapowe.


  "Oddam psa Husky w dobre ręce, ale tylko do domu  z ogrodem"! Ludzie myślą, że jeżeli mieszkasz w mieście, masz mało przestrzeni w mieszkaniu, to trzymanie dużego/bardziej ruchliwego psa jest bez sensu. Pies będzie nieszczęśliwy i sfrustrowany.

To poniekąd prawda, bo jeżeli nie zapewnisz swojemu przyjacielowi jakiejś aktywności, to rzeczywiście może to powodować różne dziwne zachowania: gryzienie mebli, niszczenie butów czy innego rodzaju przejawy frustracji, które muszą w końcu znaleźć ujście skoro nikt się psem nie zajmuje.

Są oczywiście rasy, które wymagają więcej uwagi, ale to nie znaczy, że gdy masz Border Collie, to najlepiej kup mu dom i 10 hektarów pola żeby się wybiegał. Jeśli zostawisz psa samemu sobie, to nawet 10 hektarów nie pomoże.

Pies przede wszystkim musi się czuć bezpiecznie i mieć pełną miskę, ale nie mniej ważne jest zapewnienie mu pracy umysłowej i fizycznej. Kochaj go i zapewniaj mu rozrywkę na jaką zasługuje w zależności od predyspozycji rasowych.

Zanim przygarniesz/kupisz psa zastanów się czy masz wystarczającą ilość czasu i będziesz w stanie zapewnić mu odpowiednią dozę aktywności. Małe psy też często wymagają dużo ruchu i zadań. Nie muszę szukać daleko - moja młodsza siostra jest jak diabeł tasmański, czasem mam wrażenie, że jest w trzech miejscach na raz. Jeśli chcesz mieć mało ruchliwego kanapowca, to kup sobie pluszaka.

  Werdykt: jest w tym trochę racji, ale duży lub ruchliwy pies (nie zawsze duży to ruchliwy i nie zawsze ruchliwy to duży) też może mieszkać w małym mieszkaniu w środku miasta. Np. pies typu husky może być szczęśliwszy z młodym, energicznym człowiekiem, który jeździ dużo na rowerze lub biega, nawet jeżeli będzie mieszkał w ciasnej kawalerce.

 

#5. Każda suczka musi choć raz mieć młode


   To jest taki wioskowy zabobon powtarzany z pokolenia na pokolenie przez różnych szamanów. Nie wziął się znikąd. Przez lata weterynarze uzasadniali ten mus powodami fizjologicznymi, ale na szczęście rozwój nauk weterynaryjnych to obalił.

Nie ma żadnego medycznego uzasadnienia na to, że suka musi mieć chociaż raz szczeniaki. Ciąża nie zapobiega ani chorobom nowotworowym, ani ropomaciczu, ani ciążom urojonym - przeczytacie to we wszystkich współczesnych źródłach. Suka nie jest też przez to "szczęśliwsza".

Niestety takie psie mity pokutują najczęściej wśród mieszkańców wsi. Pomijając argumenty medyczne - pomyśl chwilę co się dzieje z tymi wszystkimi szczeniakami bez rodowodu, które stają się niepotrzebne. Scenariuszy jest kilka - sprzedać szczeniaki bez papierów po rasowych rodzicach, oddać do schroniska, podrzucić sąsiadowi, uśpić, dać komuś w prezencie, przegonić, przywiązać do drzewa i zostawić w lesie - tak na to stać tylko ludzi.

Cieczka i ciąża to trudne momenty w życiu psa. Warto dla jego dobra zastanowić się nad sterylizacją, ale o tym napiszę kiedy indziej, bo to bardziej złożony problem, który także zrodził wiele złych mitów. Często powodem jest uczłowieczanie zwierzęcia.

   Abstrahując - to trochę jak myślenie o dokarmianiu gołębi w mieście. Chodzi mi o sposób myślenia, nie o analogię do konkretnej sytuacji - wiele osób myśli, że biedne gołębie nie mają co jeść, więc sypie im chleb. Wynikiem czego gołębi jest tak dużo, że człowiek sypie trutki i zakłada kolce na parapety żeby się ich pozbyć. Intencje są dobre, ale o konsekwencjach nikt nie myśli. I Wy macie czelność mówić o polityce zrównoważonego rozwoju. Idę coś zjeść. Jak jestem głodny to zaczynam marudzić.

Smok F. Pisane z pazurem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *